Zimowa zaduma przy Kominku

Tak sobie wstecznie przeglądam blogi Kominka (bo nie ma co się oszukiwać, wcześniej czy później musiałam o nim coś więcej napisać) i się zastanawiam, w czym tkwi ich wartość? W którym ustępie tekstu autor jawi się jako fajny gość, za którym idą dziesiątki tysięcy czytelniczek? Tomek był kiedyś inny, lepszy. Zastanówmy się więc, co się stało, że się esrało?

Pamiętam opowieści z wypraw, pamiętam dmuchanego krokodyla i Andrzeja – to były naprawdę dobre teksty. Budyń był żenujący ale rozumiem mechanizm, dzięki któremu wypłynął. Te stare przygodowe teksty są dobre również dziś – śmieszne, zaskakujące, z fabułą. Czekałam na następny odcinek jak na kolejny sezon „Chirurgów”.

Te wszystkie damsko-męskie wynurzenia też były niezłe – ckliwe, czasami infantylne – ale świetnie napisane, logiczne i pięknie puentowane. To się po prostu dobrze czytało.

I potem coś się esrało. Wydaje mi się, ze wiem co, bo każdy bloger przechodzi przez podobny schemat myślowy: skoro zgromadziłem tak liczne grono czytelniczek, to czas zacząć zarabiać – w końcu jestem kimś! Problem w tym, że dowcipnie pisząc o podróżach, smęcąc trochę o miłości i forując bezkompromisowe sądy z użyciem wulgaryzmów, żadnego reklamodawcy się nie przygrucha. No i się Tomek zaczął zmieniać.

Najpierw, prawdopodobnie pod wpływem Pawłów, Maćków i innych Arturów, poszedł w stronę bycia mistrzem marketingu – stworzył blog TV, smętnie opisywał reklamy, recenzował tygodniki i porwał się (z obiektywnie słabym skutkiem) na „ranking” blogerów. Niestety pisanie o marketingu kasy nie przynosi, bo blogi marketingowe nie są od lokowania w nich budżetów – one są po to, by się środowisko nimi brandzlowało. Tomek więc prawdopodobnie uznał, że nie tędy droga – tu kasy nie zarobi.

W międzyczasie, prawdopodobnie, zapoznał kilka szafiarek i szeroko przejrzał na oczy – zrozumiał, że one to dopiero żyją! Mają ciuchy, kremy i torebki, są zapraszane na konferencje i do Spa. Bo ich blogi docierają do młodych dziewczyn – a te są idealnym targetem dla każdego giganta pokroju Oriflame, Procter czy Unilever. I tak oto Tomek stał się blogerem lajfstajlowym. Nie dlatego, że to lubi i że np. wiedzie ciekawe życie, którym może innych zachwycić (o co to, to nie) – tylko dlatego, że tam dojrzał kasę. Podobnie jak wcześniej w działce marketingowej.

Nie dajcie sobie wmówić, że za tymi wszystkimi zmianami jest jakaś głębsza myśl, że one odzwierciedlają osobowość autora – to jest zupełnie przypadkowa ruchawka koniunkturalnie nastawiona na segmenty rynku, w które akurat wielkie firmy wlewają budżety.

Piszę tak, jakby mnie jego popularność bolała, prawda? Otóż nie, nie boli mnie – ale przyznam się wam szczerze, że nie mam pojęcia, z czego ona wynika. Ten chłopak naprawdę umie pisać i kiedyś się w nim zaczytywałam. Boże, ja jego „stare” blogi nawet komentowałam dość intensywnie! A teraz przerzućcie jego teksty z ostatniego półrocza – same relacje z hoteli, restauracji i imprez. To żenujące – sprzedawać dostęp do swoich czytelników za nocleg, posiłek i ???? zł netto.

Żeby w tym był jakiś pomysł, jakaś myśl przewodnia, jakiś plan fajnej akcji, jakaś zabawa i poczucie luzu – ale tam nic takiego nie ma – są tylko fotki pełnych talerzy, pustych pokoi i Tomek w sztywnej pozie z miną jak zawsze – plus jakieś doraźne próby ubrania tego zalatującego zaściankowością hedonizmu w jakieś mądrości rodem z powieści Coelho.

Jestem zniesmaczona, bo Tomka stać na więcej. Tylko niech wreszcie pójdzie do normalnej pracy i przestanie się urwić na blogu. Niech zarabia gdzieś na etacie i wieczorami, i w weekendy bloguje o relacjach damsko męskich i podróżach – bo to umie robić najlepiej w Polsce.

Co mówisz, Tomku? Że się na tym nie da zarobić? No to znajdź wreszcie pracę, korona ci z głowy nie spadnie! Będziesz miał stałe wpływy i będziesz szczęśliwy – bo będziesz pisał o tym, o czym lubisz i umiesz – bez konieczności tworzenia pustych tekstów o pokoju hotelowym czy kolorowym błocie na twarzy. Jesteś inteligentny gość i na pewno czujesz, że to co obecnie robisz jest zwykłym urwieniem się za kasę i prostackim sprzedawaniem dostępu do swoich czytelników bez dawania im niczego w zamian.

Wdepnąłeś w coś, czego ogarnąć swoim świetnym stylem pisania i postrzeganiem świata nie umiesz – i tkwisz tu tylko i wyłącznie dla kasy. Ja bym się z tym źle czuła. I ty na pewno też się z tym źle czujesz. Ale brak ci odwagi, by iść na etat. Cóż, jak się na prawo i lewo opowiada o niezależności i wyższości, to ciężko teraz nagle mieć nad sobą kierownika.

Ale tego ci życzę – byś się ustatkował i utonął w morzu korporacyjnych podległości – a wtedy wieczorami, dla rozładowania biurowego stresu i odreagowania głupiego szefa, będziesz sobie pisał ajebiste teksty – takie jak kiedyś. A nie te durne i płytkie relacje kulinarno-hotelowo-konferencyjne. Kogo one urwa obchodzą, poza płacącymi twoje faktury koncernami?!

Jaki Kominek będzie za 3 lata? Prawdopodobnie nawet on tego nie wie – jeśli modne i doceniane przez koncerny staną się blogi o kładzeniu tapet – Kominek stanie się w tym ekspertem i będziemy czytać o tym, jak to pięknie ugościła go firma Dulux, czy inny Cersanit, w malowniczym ośrodku na Pojezierzu Mazurskim. Jeśli nagle kasa pojawi się w segmencie motoryzacyjnym, będziemy mieli AutoKominka recenzującego Skody i Dacie. A jeśli segment baby-care nagle zacznie wlewać w blogosferę budżet kolosalny, Komin będzie walczył o zdeklasowanie Reni Jusis w roli eko-mamy.

Post scriptum: Ale książkę napisał świetną, przeczytałam ją w 2 wieczory. Co tylko dowodzi moich racji – że obecnie robi nie to, co potrafi najlepiej.

Reklamy
Otagowane

8 thoughts on “Zimowa zaduma przy Kominku

  1. HenrykaBdokwadraty pisze:

    Ja pisze o marketingu i na brak kasy nie narzekam ;)

  2. Misio kolorowy pisze:

    Ok, z częścią argumentów zgodzić się można, ale etat?! Etat to dobre miejsce dla pewnej grupy ludzi, nie dla każdego. Jak ktoś lubi żyć w podległościach, jak napisałaś, niech sobie mieszka w korpo, w której będzie jednym z tysięcy trybików możliwych do wymiany gdy coś się spieprzy.

    A może etat bo to bezpieczna forma zatrudnienia? Ówno prawda, to pozorne bezpieczeństwo, bezpieczniej czuję się prowadząc jednoosobową DG, a przerobiłem już wszystkie formy zatrudnienia i wiem o czym mówię. Ja na etat nie mam zamiaru wrócić, oby nigdy życie mnie w tym kierunku nie pchnęło :-).

  3. miriam pisze:

    Misiu-pysiu, zawsze i wszędzie możesz byc tysięcznym trybikiem do wymiany.

    „(…) te durne i płytkie relacje kulinarno-hotelowo-konferencyjne. Kogo one urwa obchodzą, poza płacącymi twoje faktury koncernami?!”

    Nie, nie, to nie jest oczywiście życie w podległościach. To niezależnośc na maxa! ha,ha,ha…

  4. pat pisze:

    zgadzam się w 10000%

  5. Ale ładnie napisane – kolega / koleżanka to chyba zęby zeżarł(a) w korporacjach na pisaniu maili z drugim i trzecim dnem?

    W kategoriach dobrze pojętej manipulacji (o ile w ogóle coś takiego istnieje): bardzo porządna robota. Ta mieszanka chwalenia i dopierdalania – wyborna. Co dopierdalanie, to zastrzeżenie – że to przecież z sympatii i w uznaniu niewątpliwego talentu. Co pochwała, to szpila bardziej bolesna niż kop jawnego dopierdalania.

    Naprawdę, piękne.

    PS. A czy się zgadzam z tekstem czy nie, to zachowam dla siebie.

  6. miriam pisze:

    W kategoriach dobrze pojętej manipulacji Tomek Tomczyk wypadłby bardzo cieniutko. Nie jest on łatwym do przeróbki materiałem. A ciebie Maltreting, wpis adresowany do Kominka dotknął bardzo osobiście:D
    A post scriptum nie ogarniam..

    • @Miriam – ależ skąd, ten tekst nie dotknął mnie wcale. Czemu miałby? Nie jestem Kominkiem ani nikim z jego rodziny czy znajomych. Po prostu doceniam sposób, w jaki ten tekst manipuluje czytelnikiem. Może mój komentarz zabrzmiał trochę zjadliwie, ale naprawdę nie miał taki być.

      A z post scriptum chodzi o to, że unikam wypowiadania się na temat innych blogerów i tym razem także chciałbym się tej zasady trzymać. Jako że jestem anonimowy, to wygłaszanie opinii na temat innych blogerów po prostu mi nie leży. I to wszystko.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: