Bart jest mistrzem

Na hejtowaniu można się wybić (to łatwizna), ale nie po to stworzyłam dwie kategorie pozytywne, by ich tekstami nie zapełniać. Dziś o blogosferycznej gwieździe. Założę się, że żaden TopSrylion bloger dający szkolenia w korporacjach w życiu o nim nie słyszał.

Dziś już nie za bardzo wiadomo, czym tak naprawdę jest blog. Czy to osobisty pamiętnik, czy narzędzie lansu, czy po prostu hobbistyczna stronka pozwalająca się wyżyć literacko (takie lubię najbardziej). A kim dziś jest bloger? Tego też nie wiadomo, bo się segmentów natworzyło mnóstwo. Lansiarz, palant, przyjemniaczek, równy chłop, fajna dziołcha (to ja!), docent wszechnauk, bajkopisarz (też lubię!), drążyciel (tak!), bywalec konf, doradca i guru.

Kiedyś wszystko było prostsze – bloger był po prostu dziennikarzem obywatelskim, czyli kimś, kto w pełni niezależnie tworzy teksty wedle dobrych standardów. Podpierał je reaserchem, pisałe je tygodniami i wielokrotnie czytał przed publikacją. Każdy opisany zarzut rozgrywał jak partię szachów, przewidując możliwe riposty i ewentualne zażalenia.

To niewiarygodne, ale dziś, w czasach fast-bloggingu, gdy nie liczy się nie tylko ortografia, ale także treść – ostał się jeden taki. Publikuje bardzo rzadko, ale to nikogo nie dziwi – wystarczy przeczytać każdy jego tekst ze zrozumieniem, by poczuć się przywaloną tygodniami researczu i ostrych, acz zawsze celnych i merytorycznie niepodważalnych opinii.

http://blogdebart.pl/

Pisałam ostatnio, że pozycję blogera tworzy społeczność, którą wokół siebie zgromadził. Zamknijcie oczy i przypomnijcie sobie, który z naszych „najpoczytniejszych”, „najwspanialszych” i „prawdziwych” miewa 100 komentarzy pod tekstem? Pod każdym tekstem! Hmmm… żaden, prawda? A Bart poniżej 200 praktycznie nie schodzi. 1500 to żaden wynik. 2000 też u niego wrażenia nie robi.

Czemu o nim nie słyszałaś? Bo się nie lansuje na konfach. Bo nie robi sobie fotek w ciuchach z Nadarzyna. Bo nie publikuje TopSrylion. On myśli, kombinuje, poszukuje i potwierdza – a potem przywala tekstem tak powalającym, że gubię stanik. Jest niepodrabialny – nie dlatego, że ma jakiś styl z kosmosu. Jest niepodrabialny, bo nikomu sie tak jak jemu nie chce ślęczeć godzinami, przeszukiwać net, cytować i komentować. Dziś bloguje się tak: chwytliwy tytuł, trywialna teza, dwa akapity i na końcu absolutnie niezbędne: „A co wy o tym sądzicie?”.

Kiedy tekst jest dobry? Gdy po przeczytaniu pozostaje w głowie. Ja tezy z połowy tekstów Barta recytuję zbudzona przez mamę w nocy. To jest dla mnie wyznacznik, a nie jakieś tanie lajfstajle robiące wrażenie na gimnazjalistach czy rozdawnicze konkursy, w których za wierszyk możesz wygrać czekoladkę lub derma-urwa-co-to-jest-brazję.

Poczytajcie Barta (nawet jak was demaskatorski klimat nie bawi) a zaczniecie zauważać miałkość naszych wymiataczy z TopSrylion, naszych konfowych Kameli, naszych szkoleniowych MLM-owców, co to piszą tak, jak uczennice z podstawówki, tylko że ubarwiających teskt gifów z konikami i serduszkami nie dają.
Miłej lektury.

Reklamy
Otagowane , ,

12 thoughts on “Bart jest mistrzem

  1. staryale pisze:

    „zawsze celnych i merytorycznie niepodważalnych opinii” – no proszę Cię, zrób sobie własny research, to trochę ostudzi Twój niepodważalny entuzjazm.

    Szanowałem gościa, mimo że niejednokrotnie mam odmienne zdanie, niż on. Ale ok, facet jest skrupulatny (choć ograniczony – nie umysłowo, lecz poznawczo). Przestałem szanować, jak dał mi bana za pokazywanie w komentarzach odmiennego zdania, popartego linkami (bo ośmieliłem się zrobić własny research?). Nie, nie były to linki do stron alla Astromaria. (Ani wpisy emocjonalne. Raz pozwoliłem sobie tylko na ironię, ale to była pomyłka, nie wiedziałem, że sarkazmem i ironią może się tam posługiwać tylko autor bloga i jego fani).

    Od tamtej pory facet ma u mnie status lekkiego oszołoma (walczy z jednym końcem kija, będąc na drugim końcu – ale to przecież jeden i ten sam kij).

    Rozumiecie, Kominek stawia sprawę jasno. Można to i to, nie można tego. Nie podoba się? Wyp..aj. Bart zaś rzekomo propaguje racjonalizm, rozsądek, obiektywizm itd.. G…no prawda. Komin jest jak reklama (można szanować), Bart jak cichociemny artykuł sponsorowany (nie wolno szanować).

    Liczba komentarzy? Bitch please… To jest kółko wzajemnej adoracji nakręcane od czasu do czasu wpisami oponentów (wyraź tam odmienne zdanie – to jak kij w mrowisko, a potem i tak cię zbanują i zakrzyczą).

    Moja opinia: syf na maksa! Niestety. Zalatuje sekciarskim umysłem, jak na racjonalista.pl. I, uprzedzam pytania, proszę obejrzeć filmik z wykładem Sama Harrisa nt wolnej woli. To dopiero jest otwarty umysł i zrównoważony człowiek, szukający prawdy! Proszę przeczytać odpowiedź autora tego posta: http://zkazdejstrony.blogspot.com/2012/06/to-wspaniae-chrzescianstwo.html na komentarz pana Heroka. Tu jest piękno rozsądku, umiarkowania i równowagi!

    Mam nadzieję, że zKazdejStrony będzie rozwijane przez autora, ponieważ takie spojrzenie jest tysiąckroć ważniejsze i piękniejsze niż patrzenie na świat zBartaStrony.

    „Tak” dla umiarkowania, równowagi i obiektywizmu, „Nie” dla oszołomstwa z dowolnej strony (klerykalnej, antyklerykalnej; szczepionkowej, antyszczepionkowej, itd.).

  2. Jarek Kefir pisze:

    bart to spec od PR / reklamy, nie ma wykształcenia medycznego.
    on pisze to, co dostanie od „wiadomo kogo”, ot, taka szczekaczka propagandowa.
    nie bierze pod uwagę wszystkich źródeł, wielbi te sponsorowane przez rządy i korporacje – zbieg okoliczności? ;) przy jednoczesnej naiwnej wierze, że na świecie żyją wyłącznie ludzie którzy chcą nas chronić, którzy chcą naszego dobra, którzy chcą walczyć bronią ze zubożonym uranem i białym fosforem o „demokrację, równość i wolność.. sorry, ale tak naiwni to mogą być dzieci.
    Cochrane Collaboration – mówi Wam to coś? bartowi chyba nie.
    wszystkie moje merytoryczne komentarze lądują u barta w spamie, tak samo jak u innych wyznawców religii pseudo racjonalizmu (sphorotrix i in.). może (ale nie musi) dowodzić to temu, że pseudo racjonaliści na blogach wordpressa mają wspólną listę banowania, a do wypowiedzi dopuszczają tylko tych głupszych przeciwników, ot, żeby ich potem soczyście ośmieszyć. to tak, jak w mediach o g.m.o. wypowiada się taki Jaro Kaczyński zawsze dziewica czy Doda która „nie chce mieć raka wszystkiego” – dobrze przemyślana strategia.
    poza tym – bart ma w logo odwrócony pentagram, czyli znak religii satanizmu / lucyferianizmu. zaraz zaraz – znak RELIGIJNY u oświeconego ateisty / „racjonalisty”? sataniści to nie poczciwi, trochę głupkowaci fani heavu metalu, pokazujący dłonią „rogi” na koncertach. sataniści to jedna z najbardziej niebezpiecznych sekt na Ziemi, bo skupia „elity” tego świata.
    dajmy na to, że ja wezmę przykład z barta i dam sobie w logo swastykę, zaś w gravatarze portrecik Adolfa H. ufałabyś treściom z tak oznaczonego graficznie blogaska? ja nie!

    • Robert Pyzel pisze:

      „bart ma w logo odwrócony pentagram, czyli znak religii satanizmu / lucyferianizmu. zaraz zaraz – znak RELIGIJNY u oświeconego ateisty / “racjonalisty”?

      No właśnie dlatego Bart czasem kogo zbanuje. Na przykład ludzi nie czających ironii, co długo się rozpisują o głosach w swojej głowie, zamiast powiększyć sobie grafikę i zobaczyć poczciwe oblicze Koziołka Matołka.
      Można się z takich pośmiać u Barta w komciach, ale ile razy można śmiać się z tego samego dowcipu.

      • staryale pisze:

        Od komentarza Pana Kefira muszę się zdystansować. Wierzę w pewną uczciwość Barta (działa najlepiej, jak potrafi), podoba mi się jego skrupulatność, smuci mnie jednak ograniczony punkt widzenia. Zaś mój sprzeciw – jak napisałem – budzi podawanie tego ograniczonego punktu widzenia jako obiektywnego i ostatecznego.

        Natomiast komentarz Pana Roberta chciałbym okrasić zapewnieniem, że nie tylko dlatego Bart czasem kogoś zbanuje. Ja czaję ironię, nie rozpisuję się o głosach w swojej głowie, nie snuję teorii spiskowych itd., tylko debatuję. Ale u Barta nie ma miejsca na debatę. To tak ku pamięci ewentualnych nowych czytelników tamtego blogaska.

      • bart pisze:

        @staryale:

        Czy możesz przypomnieć mi, pod jakim nickiem prezentowałeś u mnie w dyskusji swoje odmienne zdanie poparte linkami? Nie mogę znaleźć twoich komentarzy, a nie jest mi miło, że zbanowałem kogoś próbującego racjonalnej dyskusji.

      • staryale pisze:

        Oczywiście. Do Twojej wiadomości, jak i do wiadomości bezstronnych czytelników, którzy chcieliby sami ocenić, czy nie przekroczyłem jakichś granic i czy moje wylewane tu żale są słuszne: napisałem kilka komentarzy pod postem Hiena, pod nickiem Obserwator (trochę niezgrabnie dobrany ten nick, ponieważ z czasem zaangażowałem się bardziej).

        Co do zwrotu „racjonalna dyskusja” – jeśli oznacza on np. „kulturalną sensowną debatę”, to jestem za! Ale jeśli oznacza dyskusję wyłącznie w oparciu o racjonalną płaszczyznę, to nie wpisuję się w ten schemat. Podzielam bowiem zdanie amerykańskiego filozofa Kena Wilbera: preracjonalne jest często wrzucane do jednego worka z transracjonalnym (tzw. błąd pre-trans). Przy czym transracjonalizm nie jest przeciwny rozumowi (jak prereacjonalizm, który jest odpowiedzialny za to, co nazywasz Otchłanią), lecz w przyjazny sposób go przekracza. Jeśli więc racjonalizm uważasz za szczytową fazę w ewolucji człowieka, to się nie dogadamy :) Jeżeli jednak jesteś otwarty, przynajmniej hipotetycznie, na transracjonalne (jak choćby – z tego co widziałem – taki Sam Harris, który np. w wykładzie nt „wolnej woli” podkreślał parę razy, że jego wnioski są prawidłowe, nawet JEŚLI coś takiego jak dusza istnieje), to jak najbardziej można sensownie dyskutować bez uciekania się do jaszczurów, płatnych agentów itp.

      • bart pisze:

        Do Twojej wiadomości, jak i do wiadomości bezstronnych czytelników, którzy chcieliby sami ocenić, czy nie przekroczyłem jakichś granic i czy moje wylewane tu żale są słuszne: napisałem kilka komentarzy pod postem Hiena, pod nickiem Obserwator

        Do Twojej wiadomości, jak i do wiadomości bezstronnych czytelników: nie masz bana na moim blogu, twoje komentarze trafiają do moderacji.

        Co do zwrotu “racjonalna dyskusja” – jeśli oznacza on np. “kulturalną sensowną debatę”, to jestem za!

        Takie słowa mogą tylko cieszyć, zwłaszcza gdy padają z ust człowieka, który podczas niedługiej w końcu dyskusji nazwał mnie „fanatykiem nakręcającym postępującą medykalizację życia”, a mężowi osoby chorej na raka napisał: „skoro terapia jest już wybrana, byłbym świnią wchodząc w dyskusję na temat chemioterapii”. Zaś twoje odmienne zdanie polegało na propagowaniu tezy, że medycyna konwencjonalna jest szkodliwsza od alternatywnej.

        Uff, cieszę się, że nieporozumienie zostało wyjaśnione.

      • staryale pisze:

        Dzięki za info.

        „Fanatyk” tak czy inaczej było niepotrzebne, przepraszam.

        Do męża chorej odniosłem się kulturalnie i uczciwie. Po prostu skoro oni wybrali terapię, to nie ma sensu podkopywać ich wiary (argumentować można było przed dokonaniem wyboru). Efekt placebo działa nie tylko w medycynie alternatywnej, ale tak samo w przypadku operacji lub chemii. Niektórych chemia zabija, inni przeżywają POMIMO chemii, niektórych chemia jakoś tam leczy (BTW, słyszeliście, że Roche nie zamieszcza informacji o skutkach ubocznych „leków” na raka? http://www.biomedical.pl/aktualnosci/roche-nie-zamieszcza-informacji-o-efektach-ubocznych-lekow-8462.html). Ja tamtej Pani życzę, aby była w tej trzeciej grupie.

        Ale być może najbardziej kulturalnie i uczciwe byłoby w ogóle nie dotykać tego tematu.

        Teza „medycyna konwencjonalna jest szkodliwsza od alternatywnej” jest zbyt ogólna, abym ją propagował. Owszem, bywa szkodliwsza w niektórych przypadkach, ponadto ogólnie niesie ze sobą wiele niebezpieczeństw (np. wspomniana „medykalizacja życia”, tj. dehumanizacja opieki medycznej, jest jednym z nich – ludzie przestają być ludźmi, a stają się pacjentami i klientami).

        Chciałem tylko pokazać, że to złożona problematyka i nie ma tu miejsca na ślepą wiarę w jedno podejście, w jeden schemat. Nawet tak łebski schemat jak EBM pozostaje schematem.

        Jednak to są tematy zbyt poważne, by można je było wyczerpać w komentarzach. Może kiedyś coś tam wyskrobię na swoim blogu prezentując dokładniej swój punkt widzenia.

        Póki co pozdrawiam.

  3. […] rano natrafiłem na hejterski blogasek lansujący religię “racjonalizmu” (cudzysłów […]

  4. Temujin pisze:

    O, widzę że loonie bin natychmiast przylazł bólodupkować. ^^J

  5. Adam Gliniany pisze:

    @staryale: kółko wzajemnej adoracjo twojej starej
    @kefir: trzymasz poziom, jak zawsze. Aż dziw, że cię wypuścili (znów).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: