Badanie blogosfery „Zieeeeew 2012”

Dziś mi na FB koledzy blogerzy i inni guru soszjalu uzmysłowili, że takie hejtowanie blogerów jest słabe. I że powinienem zdjąć maskę, chwytając się jednocześnie za jądra. Sęk w tym, że… TADAM!… jestem kobietą, wodą ogniem burzą perłą na dnie. Więc się za nabiał nie chwycę, ale o tym, jak oni się smyrgają po majciorach, to napiszę.

Ważna sprawa – nie mam nic do Natalii Hatalskiej, bo ona pokazuje, jak genialnie można wykorzystać blog do promocji własnej osoby. Ale takiej prawdziwej, biznesowej i ludzkiej promocji – a nie do fotografowania opłaconych przez sponsora posiłków. Natalia, już Ci to kiedyś mówiłam – jesteś moją idolką i nie bierz tego wpisu do siebie.

Badanie blogosfery…. tiaaaaaaaa. Nie chcę wspominać ani o żenującej próbie (42) ani o metodologii (blogerzy wskazywali marketerów, by ci w badaniu mogli wskazać w rewanżu blogerów). To nie jest ważne – durniejsze i mniej profesjonalne sondaże pokazywał Polsat przed wyborami i jakoś nikt z tego powodu afery nie robił.

http://hatalska.com/2012/11/19/blogosfera-2012-pierwsze-w-polsce-badanie-blogosfery-z-perspektywy-biznesu-raport/

Inna rzecz jest bardzo ciekawa – to, jak wymienieni tam blogerzy zareagowali. Jak się puszli, jak byli dumni, jak się jarali, jak repostowali i szerowali na fejsie. Przejrzałam aktywności soszjalowe wszystkich zajawionych w raporcie blogerów i kilku nic o raporcie nie wspomniało. Szapoba, szacun i rizpekt. Ja też nie wspomniałam. Gramy w tej samej lidze, moi wy prawdziwi!

Ciekawe zadanie – weź się przeleć po blogach opisanych w badaniu (10 sek na każdy to i tak za dużo) i zauważ, że o jakiejkolwiek współpracy reklamowej / marketingowej 90% z nich nie słyszało od czasów początków AdTaily, kiedy to jakiś byzmesmen dał się wkręcić i kupił u nich kwadratową reklamę hostingu czy innych kosmetyków za 0,59 zł/dzień.

Mówi się, że sprzedajny bloger psuje etos blogosfery. Że jak słitfocię sobie strzeli w podesłanym ciuchu, że jak makijaż darmówkami zrobi, że jak na weekend skoczy gdzieś nad jezioro – to jest dziwką i blogosferę niszczy.

Wiecie, kto niszczy blogosferę? Ci wszyscy soszjal midja nindżowie, którzy albo potracili lukratywne posady w korporacjach (bo byli najzwyczajniej w świecie ujowi – mocny w gębie, dno w działaniu), albo siedzą zgarbieni za biurkiem w jakiś Agencjach ds. Obsługi Fanpejdżów i się udzielają – mają tytuł senjora czy nawet menadżera, mają swoje blogi, fejsbukową sraczkę, parcie na zamianę swojego nazwiska w markę tak wielką, że większą od wieloryba.

To właśnie ci jadący na konferencyjno-PRowym splendorze – to oni psują blogosferę. Bo oni o niej najwięcej mówią, ją oceniają, się we wszystkich durnych badaniach przewijają – i potem taki zwykły czytelnik zagląda na ich blogi i co widzi? Lans pod licealistów, brak znjomości gramatyki i przemyślenia nie dość, że głębokie jak kałuża, to jeszcze napisane w sposób tak niejasny i szorstki do czytania, że się gościu załamuje i wraca na Interię.

Że nie wspomnę o akcjach absolutnie dyskredytujących – ostatni wpis sprzed miesiąca, a tuzin najświeższych ma łącznie 2 komcie. Ci mistrzowie zapominają, że bloger nie jest silny i dobry tym, że po prostu ma bloga, ale wartość nadaje mu społeczność, którą zgromadził.

Jak wspominałam, na bieżąco jestem z kilkoma setkami polskich blogów. Mam je w dwóch zakładkach – Pasja i Lans. Ci pierwsi praktycznie nigdy (kilka wyjątków przełknęłam z sympatii osobistych i podziwu dla lekkości pióra) nie wspomnieli o blogosferze, o szerokim spektrum marketingu, o współpracy blogera z firmami, o zarabianiu, wizerunku i marce blogera. Bo mają to w upie. Mają na to yjebane. Kochają bloga i swoich czytelników. To jest ich hobby, a nie sposób na życie. Może to detal, ale on robi różnicę, bosze jak wielką!

Druga zakładka to… sami już wiecie: lanserzy, trendsetterzy i osoby z zaburzeniami. Siada taki jeden z drugim przed komputerem w saloniku i pisze, co to on sobie myśli, co radzi, co sugeruje. Jest guru urwa mać, mistrzem blogosfery jest – ma bloga od początku świata, napisał już 30 wpisów i ma łącznie 41 komentarzy. Licznik odwiedzin szaleje, wczoraj przekroczył 1500. Dotknął urwa sufitu, wyżej już nie pójdzie, więc poczuł misję, by innych uczyć. Czyli co teraz – jakieś TopSrylion plus obowiązkowa infografika o czymś tak nieważnym, że mucha siada.

… nie chce mi się dalej pisać, bo właśnie sobie zdałam sprawę, że tym anonimowym blogiem zasłużyłam na honorowe miejsce w zakładce Lans… i mi się zrobiło smutno. „Jestem kobietą, wodą ogniem burzą perłą na dnie”… z emfazą na „na dnie”.

Reklamy
Otagowane

13 thoughts on “Badanie blogosfery „Zieeeeew 2012”

  1. ja pisze:

    dobrze jedziesz. Tak 3maj

  2. Stefan Holtz pisze:

    Faktycznie, fajne napisane, ale zastanawiam czy temat się za szybko nie wyczerpie i tym samym formuła bloga. Liczę, że nie. pozro

  3. Cześć.
    Po pierwsze – w pewnym sensie cieszę się, że taki blog powstał, choć żałuję, że jest anonimowy. Cieszę się, bo od kiedy Rafi przestał pisać, brakuje w branży krytycznego (nie mylić z hejterskim) głosu z wewnątrz. Taki głos się przydaje, choć oczywiście budzi emocje. Jeżeli chodzi o anonimowość, to w pewnym sensie ją rozumiem (choć żeby było jasne – nie popieram, sama zawsze występuję pod własnym imieniem i nazwiskiem i tego oczekuję od drugiej strony). Rozumiem, bo blogosfera jest trochę jak środowisko prawników lub lekarzy. Jeden na drugiego raczej nic nie powie, choćby ten drugi postąpił źle. Że podobnie jest w blogosferze, mieliśmy dowód chociażby na ubiegłorocznym Blog Forum Gdańsk. Ring, który w założeniu miał być starciem dwóch różnych blogerów i dwóch spojrzeń na rzeczywistość, tak naprawdę się nie udał, bo… blogerzy nie chcieli się ze sobą pokłócić :) (piszę to bez złośliwości). Nie da się jednak ukryć, że blogosfera ma swoje problemy. To, że ktoś się „lansuje” nie jest problemem, to jego sprawa, strategia i osobowość. Większym problemem jest obecnie powiększające się zjawisko kryptokreklamy, bo godzi w wiarygodność całej blogosfery.

    Po drugie (choć de facto to jest główna przyczyna, dla której dodaję ten komentarz) – dwa słowa do metodologii badania, o którym wspominasz. Dobór próby do badania był celowy (znany i stosowany w socjologii), a nie losowy. To istotna różnica. Przy takim właśnie doborze próby (uzasadnionym także ze względu na niewielką liczbę osób wykorzystujących blogosferę jako kanał reklamowy), jej wielkość tak naprawdę nie ma znaczenia. Biorąc bowiem pod uwagę zaangażowanie badanych we współpracę z blogerami, ich doświadczenie i wiedzę w tym zakresie, zdecydowanie możemy przyjąć założenie, że opinie respondentów są wiarygodne. Na tej podstawie możemy też wyciągać odpowiednie wnioski. Mówiąc inaczej – nie badamy skali zjawiska, ale jego charakter. I takie też jest wnioskowanie w raporcie.

    Pozdrawiam,
    Natalia

  4. Zocha Samocha pisze:

    „Takie to sobie zasady przyjąłem.” To Twój wpis – nadal twierdzisz żeś kobita>?? :D

  5. Jarek pisze:

    O bosze, wreszcie trochę świeżego wozducha. Od dłuższego czasu nie da się czytać tych topowych blogow. Mnie jako czytelnika gufno obchodzi który z tej blogowej ferajny się dobrze sprzedał reklamodawcy, a który nie. Ten temat się ciągle przewija, jest nudny jak flaki z olejem a rajcuja się nim tylko sami zainteresowani. To tak samo jakby wszyscy pisali boga o pisaniu blogow.

  6. Voice pisze:

    Przywróciłaś mą wiarę, że nie wszyscy są zwariowali i klepią się po pleckach, mówiąc „jacy to my jesteśmy ajebiści”, tworząc „zasady” współpracy z blogerami… tworząc rankingi megaBlogerów przez wielkie G ;)))) pozdrawiam

  7. isa pisze:

    czekam na tekst o Blogforum

  8. Michau pisze:

    Jestem na tak. Może niektórzy się zorientują, że im się troszkę w dupkach poprzewracało

  9. Solaris pisze:

    Nie rozumiem pojazdu na opinie blogerów. Od tego mają blogi żeby wyrażać swoje opinie.

  10. Pisanie bloga o blogach innych jest słabe, a pomysł by zachować anonimowość to już zupełnie wynalazek od czapki, w zasadzie to targetem jest tylko te 19 osób, o których wspominasz + Ty sam/a. Jeżeli chcesz przywrócić cokolwiek do normy, to może przedstaw się na początek bo inaczej trudno odróżnić Cię od zwykłego trolla.

  11. Póki jest wesoło to można poczytać :) Grammar nazi szaleją, więc radzę uważać na potknięcia. Szczególnie, jeżeli wytyka się je innym :)

  12. pseudo-bloggero-soszal nindża pisze:

    blog dobry, ale autor to facet.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: